Opublikowano:

Wywiad z Joanną Gniady

Joanna Gniady, ilustratorka z Wrocławia. Współpracuje z magazynami, wydawnictwami, instytucjami kulturalnymi i agencjami reklamowymi na całym świecie. Do jej klientów należą m.in. Opéra National de Paris, IKEA, The Guardian, ELLE Italia, L’Officiel, Glamour.

Joanna jest autorką wzorów na materiały do najnowszej kolekcji Samodobro na podstawie bajki „Wróbel i dzika róża” Katarzyny Wasilkowskiej.

Czym inspirowałaś się podczas tworzenia ilustracji do bajki „Wróbel i dzika róża”? Skąd czerpiesz inspiracje do ilustracji?

Dużą część pracy nad wzorami inspirowanymi historią Wróbla i Dzikiej Róży wykonałam w Madrycie. Spędzałam długie godziny w moich ulubionych knajpkach, odkryłam też parę nowych, niesamowicie stymulujących miejsc. Wiele z nich wystrojem przypomina wnętrza z kultowych filmów Almodovara. Charakterystyczne, wzorzyste tapety i soczyste, kontrastowe kolory, niesamowity klimat retro. Wchłonęłam tę atmosferę po brzegi i trochę podświadomie przeniosłam ją na nasze grafiki.

Twoje najważniejsze prace graficzne i jakie wiążą się z tym historie, dla kogo je stworzyłaś przy jakiej okazji?

Kawiarnia w Madrycie

Dawno temu, kiedy moje rysunki, poza małym i nieudolnym internetowym portfolio, nie ujrzały jeszcze światła dziennego, marzyłam, by zrobić okładkę jakiejś fajnej płyty. Muzyka zawsze była dla mnie superważna, ale zwracałam też wielką uwagę na jej „opakowanie” i ogromnie zazdrościłam ludziom, którzy mogli projektować tego typu rzeczy. Wtedy poznałam Maćka Kurowickiego, wokalistę wrocławskiego zespołu Hurt, który wkrótce potem zaproponował mi opracowanie graficzne ich najnowszej płyty. Po kilku miesiącach plakaty reklamujące „Wakacje i prezenty” rozprzestrzeniły się po całym mieście, a ja poczułam, że rysowanie może przerodzić się w moją pracę i zaczęłam do tego dążyć ze wszystkich sił.  W ciągu kilku ostatnich lat zdarzyło się mnóstwo ważnego i z wieloma ilustracjami wiąże się  jakaś historia. Ale te początki wspominam ze szczególnym sentymentem.

Twoi ulubieni autorzy książek dla dzieci?

Jest ich całe mnóstwo! Ale chyba najczęściej zaglądam do książek Miroslava Šaška i Blexbolexa.

Ulubieni ilustratorzy, graficy?

Nie sposób ich wszystkich wymienić. Nieustannie zachwycam i inspiruję się pracami twórców związanych z Polską Szkołą Plakatu, szalenie lubię Dicka Brunę, Lorę Lamm, Ladislava Sutnara czy Fortunato Depero. Najwięcej jednak czasu spędzam przeglądając albumy z malarstwem i staram się, w miarę możliwości, oglądać „na żywo” dzieła moich ulubionych artystów.

 

Ulubieni autorzy książek dorosłych?

Czytuję mnóstwo Francuzów z przełomu XIX i XX wieku, choć ostatnio zdradzam ich mocno ze współczesnymi biografiami i reportażami. Teraz na stole mam „Ten łokieć źle się zgina” Sebastiana Frąckiewicza, „Księżyc z Peweksu” Aleksandry Boćkowskiej i „Lem. Życie nie z tej ziemi” Wojciecha Orlińskiego.

Ulubiona zabawka z dzieciństwa?

Kredki.

Ulubiona zabawa z dzieciństwa?
Rysowanie kredą na chodniku. Zresztą do tej pory często się w nią bawię.

Jak określiłabyś swój styl modowy? Czy interesujesz się modą? Masz jakichś ulubionych projektantów, marki?

Interesuję się modą i mam kilku ulubionych projektantów, których poczynania bacznie obserwuję. Podobają mi się kolekcje szalone i totalnie „nieuliczne” ‐ są niebywale inspirujące. Szczególnie lubię Comme des Garçons, zarówno w wersji mocno ekstrawaganckiej, do podziwiania, jak i tej spokojniejszej, do noszenia. Jakiś czas temu odkryłam francuską firmę Carne Bollente, produkującą dość niecenzuralne, ale za to wielce efektowne koszulki. Cieszę się też, że nasza polska Vasina wreszcie otworzyła sklep ze swoimi ubraniami. Jest mi bardzo bliskie jej geometryczne myślenie i chciałabym wykupić wszystko. Zaczęłam od t‐shirtu z wielką białą kropką. Sama z reguły mam na sobie coś czarno‐białego, w paski albo kropki. I srebrne buty. Mam wielką słabość do srebrnych butów.

Wolisz ubierać się w sukienki czy spodnie? Koszule czy bluzy?

Chyba częściej chodzę w sukienkach, ale spodnie też lubię. I zdecydowanie koszule, najchętniej białe.

Czytasz blogi, oglądasz vlogi? Masz ulubione? Czy masz ulubione miejsca w sieci?

Blogów nie czytam, vlogów nie oglądam. Niestety, nie mam na to czasu, a jeśli jest już odrobina, wybieram książkę. Codziennie przez dłuższą lub krótszą chwilę wskakuję natomiast w cyberprzestrzeń Instagramu i Pinteresta.

Jak wygląda Twoja codzienność, otoczenie?
Każdy dzień jest troszkę inny, a wszystko zależy od tego, ile mam pracy i jak szybko jestem w stanie ją zrobić. Gdy wszystko jest na luzie, co coraz rzadziej się zdarza, wstaję około 8 i lecę na siłownię. Potem idę do pracowni, z reguły na piechotę, co zajmuje mi około pół godziny. Tam spędzam cały dzień. Wieczorem chwila oddechu w miłym towarzystwie gdzieś w mieście i wszystko od nowa. Ale bywa, i to niestety bardzo często, że pracuję po 12 godzin dziennie i na nic innego nie ma już czasu.

Czy zdradzisz plany na 2018?

To będzie szczególnie intensywny rok, przeprowadzkowy ‐ zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Ale jest i plan dalekiej podróży, i paru innych szaleństw, których nie
zdradzę, by nie zapeszyć.

Czy poza grafiką, ilustracją zajmujesz się czymś innym zawodowo?

Nie. Z ulgą mogę przyznać, że rysowanie to moja jedyna praca 🙂

Zdjęcie: Natalia i Ernest Dec

 

 

 

 

 

 

 

___________________________________________________________

Chcesz więcej artykułów o modzie i literaturze? Zapisz się do newslettera ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *