Posted on

Dlaczego warto czytać dziecku?

Czy są wśród Was osoby, dla których pierwszą literaturą w życiu była seria wydawnicza „Poczytaj mi mamo?” Na dnie mojej szafy nadal zalega pokaźna kolekcja tych małych i cienkich książeczek z powtarzalną końcową stroną w kolorowe obrazki, poobgryzanymi rogami, dyskretnie wpisanymi inicjałami właściciela i zabazgranymi (na szczęście tylko niektórymi) stronicami. Co ciekawe, są to jedyne pamiątki z mojego dzieciństwa, zabawek jakoś nikt nie zostawił, co mam nadzieję świadczy trochę o panującym w mojej rodzinie przekonaniu o wyższości książek nad zabawkami. Co wyróżnia czytanie spośród innych form spędzania wolnego czasu z dzieckiem? Wierzę w to, że jest to jedna z tych aktywności, która w szczególny sposób wpływa na nasz rozwój już od wczesnego dzieciństwa, najpierw poprzez słuchanie tego, co czytają nam inni, później poprzez czytanie dla samego siebie i w końcu poprzez czytanie dzieciom.

Na temat pozytywnego wpływu czytania (zarówno takiego, gdy to my czytamy dziecku, jak i takiego, gdy czyta ono już samo) na rozwój dziecka można by napisać znacznie więcej niż jeden artykuł na blogu. Najogólniej można powiedzieć, że jest to wpływ wszechstronny, nie dotyczy jednej sfery rozwoju, a praktycznie jego całości. Może trudno mówić o tym, jak czytanie wpływa na rozwój ruchowy dziecka, choć na upartego pewnie byśmy coś znaleźli (choćby przewracanie stron książeczek z twardymi stronami w wieku niemowlęcym i poniemowlęcym ćwiczy motorykę małą). Natomiast korzystnych efektów aktywności czytelniczej w sferze społecznej, emocjonalnej, a przede wszystkim poznawczej rozwoju dziecka jest całe mnóstwo. Poniżej przyjrzymy się części z nich, natomiast z pewnych względów wybranym tematom poświęcę więcej miejsca w kolejnych artykułach.

Bardzo istotną umiejętnością (ważną szczególnie z punktu widzenia nauki szkolnej) ćwiczoną przy okazji czytania (zarówno tego samodzielnego, jak i słuchania tekstu czytanego przez dorosłego) jest dowolne skupianie uwagi. Jest to zdolność, która obecnie sprawia dzieciom ogromny problem, prawdopodobnie na skutek długotrwałego obcowania z urządzeniami ekranowymi, które przykuwają uwagę dziecka mimowolnie i nie trenują w nim umiejętności zamierzonej koncentracji.

Kolejną korzyścią płynącą z czytania jest rozwój umiejętności językowych. Bez wątpienia książki nie tylko u dzieci, ale również u dorosłych zwiększają zasób słownictwa, kształtują umiejętność poprawnego wypowiadania się, przekazują prawidłowe wzorce opowiadania i opisu.

Czytanie książek wspomaga również rozwój emocjonalny dzieci. Szczególnie gdy czytaniu towarzyszy wspólne omawianie lektury z dorosłym, jest to szansa na trening empatii (dzięki możliwości poznania perspektywy bohaterów), zwiększenie rozumienia uczuć i poznanie ich wpływu na zachowanie ludzi. Warto w tym miejscu wspomnieć o książkach dla dzieci stworzonych specjalnie dla wspierania rozwoju emocjonalnego. Przybliżają one dzieciom tematykę związaną z emocjami, pokazują sposoby radzenia sobie z nimi, kształtują samokontrolę emocjonalną.

Czytanie książek pomaga także dzieciom nabywać prawidłowe wzorce zachowań społecznych. Tu również, wraz z rodzicem lub innym bliskim dorosłym, dziecko może omawiać dobre i złe zachowania bohaterów, poznawać skuteczne i nieefektywne sposoby rozwiązywania konfliktów, przyswajać sposoby nawiązywania przyjaźni i budowania bliskich relacji.

Oddzielnym tematem pozostają trzy dla mnie najważniejsze korzyści płynące z wczesnego zaznajomienia dziecka z literaturą i wspólnego czytania: spontaniczny trening wyobraźni, wsparcie w radzeniu sobie z codziennymi trudnościami oraz kształtowanie bliskich rodzinnych relacji. Są to kwestie tak istotne, że nie sposób ich sprowadzić do krótkiego akapitu. Zasługują na odrębne artykuły, które w niedalekiej przyszłości na pewno się pojawią.

Autorka: Anna Dziduch – Ukończyła magisterskie studia psychologiczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 11 lat pracuje jako psycholog w różnych instytucjach, zajmując się głównie pomocą dzieciom, ale również dorosłym.
Oprócz pasji związanej z wykonywanym zawodem interesuje się muzyką, literaturą i kinem.
Pozostałe wolne chwile poświęca na scrabble oraz osładzanie sobie i innym życia przy pomocy tortów, deserów i ciasteczek.

Posted on

Czy Królowa Śniegu jest baśnią chrześcijańską? Co ma Faust do Kaja?

Pamiętam z dzieciństwa zbiór baśni Andersena z małą dziewczyną umoszczoną wygodnie na porożu renifera na okładce. Zawsze zachwycały mnie ilustracje, ryciny z tej książki. Taka z wielkim realistycznym pająkiem i głową diabła śni mi się jeszcze czasem dziś. Ostatnio podczas domowych porządków wpadło mi w ręce właśnie to wydanie Andersena. Przeczytałam kilka szlagierów literatury z tego zbioru i okazało się, że są to zupełnie inne opowieści niż to, co pozostało mi w pamięci. Szczególnie zaskoczyła mnie Królowa śniegu. Napisana w 1844 roku doczekała się wielu tłumaczeń i interpretacji. Najczęściej jest już mocno rozmydlona, ocenzurowana, ugładzona. Okazało się, że to bardzo chrześcijańska opowieść, a dlaczego? Podam kilka przykładów.

Baśń rozpoczyna rozdział o czarnym lustrze Diabła (trolla czy czarodzieja). Miało ono taką właściwość, że zniekształcało rzeczywistość. Ten, kto się w nim przejrzał widział tylko brzydotę, to co złe. Diabeł wpadł na pomysł, że przedrzeźnianie ludzi to za mało i ze swoimi uczniami postanowił wznieść lustro do nieba, żeby przedrzeźniać anioły, a może i samego Boga. Tak ich ten żart rozbawił, że trzęśli się ze śmiechu i wypuścili zwierciadło z rąk. Potrzaskało się na małe kawałeczki, pył wielkości ziarenek piasku i rozsypało się po świecie jak płatki śniegu.

Ilustracja Vilhelma Pedersena

Jeżeli taki proszek wpadł komu do oka, to człowiek ten wszystko już widział zmienione i nie mógł dostrzec koło siebie nic dobrego, nic pięknego! Za to najgorsze rzeczy widział jasno i wyraźnie, więc wszystko złem było dla niego. Gorzej jeszcze, jeżeli okruszyna lustra wpadła komu do serca. Nieszczęśliwy tracił uczucie: serce jego stawało się kawałkiem lodu, nikogo kochać nie mógł, wszyscy byli dla niego obcy, obojętni.

W następnym rozdziale poznajemy głównych bohaterów Gerdę i Kaja, dzieciaki z sąsiedztwa, które kochały się jak rodzeństwo. Bawiły się razem, śpiewały wspólnie piosenkę o narodzinach dzieciątka Jezus, która jest hymnem religijnym Hansa Adolfa Brorsona z 1732.

W trakcie wspólnej zabawy Kajowi wpadły do oka i serca opiłki zaczarowanego lustra. Od tej pory wszystko widział zupełnie inaczej, stał się sceptyczny, a nawet cyniczny. Zniszczył ich wspólne kwiaty, śmiał się z Gerdy. Stał się analityczny i skupiony na świecie logiki, ignorując emocje i uczucia.

Razu jednego w zimie, gdy śnieg padał, przyniósł Kaj na podwórze szkło powiększające i przez nie patrzył na gwiazdki śniegowe, które pokrywały mu ubranie.

— Spojrzyj, Gerdo — rzekł — jakie ogromne! Niby kwiaty, niby gwiazdy, a jakie sztuczne! To ciekawsze przecież od kwiatów prawdziwych! Tak równo, doskonale ułożone.

Kaj ze swoim zmrożonym sercem i analitycznym podejściem ma zadatki, żeby wpisać się w całą tradycję Fausta, naukowca, który sprzedał duszę diabłu, by odkryć tajemnicę świata.

Dr Faustus Jean-Paul Laurens

Kaj poszedł pojeździć na sankach w mieście, tam zobaczył wielkie sanie z Królową Śniegu. Przywiązał swoje saneczki do wielkich sań Królowej Śniegu. Początkowo szybka jazda bardzo mu się podobała, ale kiedy tylko chciał odwiązać saneczki, żeby nie oddalić się zbytnio od miasta okazało się, że są przymarznięte do wielkich sań. Próbował się modlić, ale na myśl przychodziła mu jedynie tabliczka mnożenia.

Kaj chciał się przeżegnać, zmówić pacierz, lecz w żaden sposób przypomnieć sobie nie mógł słów „Ojcze nasz” i przychodziła mu na myśl tylko tabliczka mnożenia.

Królowa śniegu posadziła Kaja na kolanach i pocałowała go w czoło, tak, że chłopiec nie czuł już strachu. Emocje zastąpiła rozmowa, o tym, czego nauczył się Kaj z dziedziny geografii, matematyki:

Teraz nie bał się wcale pięknej pani, nie wydawała mu się straszna. Opowiadał jej, co umie, o jakich się uczył krajach i miastach, jak wybornie liczy na pamięć — a ona uśmiechała się do niego.

Ilustracja Eleny Ringo

Gerda wyruszyła w długą, pełną niebezpieczeństw, przygód podróż, żeby uratować ukochanego Kaja. Poznała wiele stworzeń, które wzruszone opowieścią dziewczynki pomogły jej dotrzeć do celu, do zamku Królowej Śniegu.

Ilustracja Vilhelma Pedersena

W zamku było cicho i biało, a zamrożony Kaj bawił się równymi, białymi klockami, słowami, układał z nich różne rzeczy, które wydawały mu się bardzo piękne. Nie potrafił ułożyć tylko słowa kocham, a Królowa obiecała, że jak ułoży to słowo zyska władzę, wolność i nowe łyżwy. Kiedy Gerda wpadła do zamku spostrzegła Kaja, przytuliła, ale on był niewzruszony. Wtedy dziewczynka zalała się gorącymi łzami i zaczęła śpiewać hymn religijny o narodzinach dzieciątka Jezus, który był ich wspólną piosenką. Łzy Gerdy stopiły kawałek złego lustra w sercu Kaja, a potem sam zaczął płakać i opiłek w oku się roztopił. Wzruszone dzieci cieszyły się, a klocki Kaja ułożyły się w słowo, którego nie mógł wcześniej ułożyć: Kocham (w innych tłumaczeniach: wieczność).

Historia Kaja, który w swoich rozumowych poszukiwaniach zapomina o argumentach serca jest śpiewką starą jak świat. Od Fausta, alchemika, który zaprzedał duszę diabłu na potrzeby naukowych poszukiwań, przez utrwaloną w popkulturze postać szalonego naukowa, który chce przejąć władzę na światem i go zniszczyć. Chrześcijaństwo, jako głos serca, aby zwrócić się ku słabszym i ich pokochać, jest daleki od rozsądku, logiki, prostej analizy, ale ta tajemnica nie przestaje fascynować już od tylu lat.

Posted on

Jak bez wysiłku schudnąć w nocy?

Dzwonek do drzwi. Jeden, drugi, trzeci…Przecież jeszcze jest noc! Do Holly Golightly dociera, że ktoś dobija się do drzwi. Podnosi na czoło nocną maskę, wsuwa długą, białą koszulę i bezwiednie uchyla drzwi, za którymi czeka mężczyzna. Kultowa scena w historii kina. Młoda kobieta, która w przeciągu 5 minut wstaje z łóżka, głaszcze kota, prowadzi konwersację i nagle jest w pełni gotowa do wyjścia z pytaniem spod ogromnego ronda kapelusza: „How do I look?”. Scena ta pochodzi z filmu „Śniadanie u Tiffany’ego” na podstawie powieści Trumana Capote’a.
Nastoletnia dziewczyna wyrusza z rodzinnej wioski do Nowego Jorku. Nie szuka pracy, nie potrzebuje jej, obraca się w towarzystwie bogatych mężczyzn, którzy obdarowują ją luksusowymi prezentami: brylantami od Tiffany’ego, strojami Givenchy. Audrey Hepburn, odtwórczyni głównej roli, stworzyła postać, której styl pragnie naśladować każda fashionistka kiedyś i dziś.


Do historii mody z filmu „Śniadanie u Tiffany’ego” przeszła m.in.: mała czarna, trencz, półgolf i haftowana opaska na oczy do spania. Po co Holly śpi w masce? Odpowiedź to: ciemność i to, co urodzie robi ta ciemność.
Nad miastami widoczna jest z daleka świetlna łuna w nocy, poza tym diody urządzeń w mieszkaniu, do których już się przyzwyczailiśmy, a które też skutecznie zaburzają sen.Maska, opaska sprawia, że jesteśmy pogrążenie w całkowitej ciemności, dzięki czemu wytwarza się w naszym organizmie melatonina, która zapewnia odpowiednią ilość endorfin we krwi, czyli świetny nastrój i lepszą przemianę materii. Z kolei jego niedobór powoduje stany depresyjne, zmęczenie, spowolnienie metabolizmu, tycie. Może to oznaczać 2 rzeczy: chudniemy w nocy i rano poprawia nam się nastrój.


Opaska na oczy przydaje się też podróżnikom. Przez zmiany stref czasowych pojawia się tzw. jet lag (Zespół nagłej zmiany strefy czasowej), zaburzenia procesów fizjologicznych, zmęczenie, problem z koncentracją. Aby w środku dnia, w dowolnym momencie zgasić światło najlepiej użyć maski na oczy.
Trzecia sytuacja na pograniczu snu, to życie partnerskie, małżeńskie, te głośne hasła o przyciąganiu się podobieństw. Jedno z najgorszych dopasowań czyli nocny marek w postaci żeńskiej i ranny ptaszek w wersji męskiej. On wstaje rano, może nawet jest inżynierem, ona lubi poczytać przed snem. Są na tyle młodą parą, że śpią w jednym pomieszczeniu, w jednej sypialni. Jak ma się wyspać człowiek przy zapalonej lampce prosto w oczy? Może założyć nocna maskę, żeby nie doprowadzić do antycznego dramatu i rano stanąć heroicznie twarzą w twarz z nowym dniem.

Być może Holly Golightly przyzwyczajona do totalnej ciemności poza miastem do pełnego relaksu w mieście potrzebowała opaski? A może wiedziała, że jest to świetny sposób, żeby utrzymać formę?

Posted on

Jakie uczucie zatruwa sukienki?

Słyszeliście o pięknej, młodej dziewczynie, która kupiła sobie sukienkę, by założyć ją na potańcówkę w lokalnej remizie? Dziewczyna na początku tańczyła na parkiecie jak królowa balu, wszyscy młodzieńcy wycierali spocone dłonie w spodnie i zastanawiali się jak poprosić ją do tańca. Kobiety zazdrośnie patrzyły, jak jej sukienka faluje powyżej kolan. Nagle dziewczyna zaczęła się słaniać i osuwać na ziemię. Wyniesiono ją na zewnątrz, aby zaczerpnęła powietrza. Młode dziewczyny przecież często mdleją. Jej skóra pokryła się pęcherzami i zmarła w przeciągu kilkunastu minut. Po sekcji zwłok okazało się, że przyczyną śmierci była sukienka. Z niewiadomych przyczyn sukienka użyta została wcześniej jako trumienne odzienie innej młodej dziewczyny, a po pogrzebie zdjęte z niej i po raz kolejny sprzedane. Formaldehydy, którymi nasączone były zwłoki przed pogrzebem wsiąkły w sukienkę i spowodowały zgon kolejnej dziewczyny. Znacie tę amerykańską legendę z lat ’50? Wspomina ją Jan Harold Brunvand. Legenda miała odnosić się do jednego z dobrze znanych, dużych amerykańskich marketów, gdzie rzekomo sukienka była w obiegu.

Motyw zatrutego ubrania krąży w wyobraźni ludzi od bardzo dawna. Z greckiej mitologii zachowały się dwie sztuki tej zatrutej konfekcji.

Pierwsza z tych niechcianych must have starożytności to suknia ślubna, którą Kreuza (córka króla Kreona) dostała od Medei. Jazon, zakochał się w Kreuzie, chociaż wcześniej przysięgał miłość Medei, a nawet spłodził jej dwóch synów. Kobieta owładnięta zazdrością wysłała zatrutą sukienkę przyszłej żonie swojego byłego męża, udając próbę pojednania. Okazało się jednak, że sukienka ślubna wżarła się w ciało królewny i spaliła ją żywcem. Medea na zakończenie swojego popisu zazdrości i nienawiści do ojca swoich dzieci, zabiła synów na oczach męża i uciekła z ciałami, uniemożliwiając pogrzeb.

Jazon i Medea – John William Waterhouse

Kreuza dostała zatrutą sukienkę z pełną premedytacją. Całkiem inaczej było z koszulą Dejaniry, czyli greckim chitonem, który Dejanira podarowała swojemu ukochanemu mężowi Herkulesowi.
Dejanira porwana została przez centaura Nessosa. Herkules wymierzył zatrutą strzałę w porywacza, dzięki czemu uwolnił swoją żonę. Nessos w tej krótkiej chwili między swoją śmiercią, a powrotem Dejaniry do męża, wmanewrował ją w swoją zemstę, zapewniając, że jego krew gwarantuje wierność małżeńską. Dejanira obserwując młode kobiety kręcące się wokół jej sławnego męża, postanowiła przetestować krew Nessosa i niczym bohaterka jednej z reklam magicznych proszków do prania, wyprała koszulę Herkulesa w krwi wymieszanej z trucizną od umierającego centaura. Tak na wszelki wypadek. Skutek był taki, że trucizna, zaczęła palić jego ciało ukochanego żywcem. Herkules cierpiał takie katusze, że błagał aby spalono go na stosie.

Dejanira

W jednym i drugim przypadku ubrania podarowane są z zazdrości. Zazdrość jest trucizną, która w wyobraźni przodków spalała żywcem. Zazdrość właściwa była nie tylko kobietom. W rodzimej tradycji każdy zna piosenkę Tadeusza Nalepy Jak ładnie ci w tej sukni. Oni zaraz przyjdą tu. Tak jak w innych tradycjach pojawia się sukienka, pojawia się zazdrość i pojawia się zbrodnia, która jest jej konsekwencją.

Posted on

Czerwony Kapturek – historia baśni i interpretacja

Czerwony kapturek jest historią opowiadaną od ponad 1000 lat. Najstarsze wersje pochodzą z Azji. Baśń zmieniała się na przestrzeni lat, epok. Wersja, którą każdy kojarzy, ta z myśliwym ratującym babcię i dziewczynkę, została spisana przez Braci Grimm w XIX wieku. W wersji wcześniejszej – XVII-wiecznej pióra Charlesa Perraulta, nie ma dobrego zakończenia, a i akcja, która rozgrywa się w domu babci, jest dużo bardziej brutalna. Wilk nie połyka babci w całości, tylko zabija, kroi na kawałki, układa na półmisku, a krew wlewa do butelki, czym później częstuje wnuczkę. Dziewczynka zjada wszystko ze smakiem w błogiej nieświadomości, po czym zwierz w skórze babci mówi: rozbierz się i połóż do łóżka, a fartuszek spal bo już ci nie będzie potrzebny. Wilk dziewczynkę pożera. Nikt nie przychodzi na ratunek. Wersję wcześniejszą baśni rekonstruuje Paweł Tkaczyk w Narratologii wprowadzając czytelników w świat najmroczniejszych kryminałów z wnętrznościami babci oplecionymi wokół klamki.

Myśliwy ratuje Czerwonego Kapturka

Czerwony Kapturek miał uczyć dzieci, aby nie rozmawiały z nieznajomymi. W późniejszych interpretacjach m.in. Bettelheima baśń jest zseksualizowana i ma symbolicznie nawiązywać do inicjacji seksualnej.

Wizja dziewczynki, która siedzi w brzuchu wilka zawsze mocno działała na wyobraźnię. Pomysł nie oderwany od tradycji, bo wcześniej Jonasz w brzuchu wieloryba, później Pinokio, radzą sobie całkiem nieźle. W brzuchu odkrywają to, co dla nich najważniejsze, czy to od czego nie mogą uciec, z czym muszą się zmierzyć.
Brzuch jest jednocześnie bezpiecznym miejscem, gdzie embrion przeistacza się w człowieka. To czas maksymalnego spokoju i beztroski. Człowiek czy zwierzę zawsze odruchowo zakrywają brzuch przed atakiem. Co może stać się z dziewczynką, która trafiła do brzucha nieprzyjaznego wilka? Kim stał się Czerwony Kapturek po czasie przebywania w jelitach zwierzęcia? Wyobrażam sobie gutsy girl – odważną dziewczynę, która ma jaja (to have the guts-dosłownie: jelita). Kobietę naszych czasów, która podejmuje się wyzwań zarezerwowanych do niedawna tylko dla mężczyzn, prowadzi z sukcesem biznesy, przewodzi innym, a jednocześnie ma empatię i wrażliwość. Nie udaje mężczyzny, jest mocną kobietą.

W najnowszej kolekcji SAMODOBRO fairytailor pojawia się dwustronna bluza, która z jednej strony ma Czerwonego Kapturka z dużą kieszenią na brzuchu zamiast koszyczka, a z drugiej strony ma Wilka z uszami na kapturze. Sukienka w pepitkę, nawiązuje do strojów noszonych przez nasze babcie, ale jest z materiału naturalnego i wygodnego. Czerwona sukienka z drapowaniem na brzuchu odnosi się do baśniowego pierwowzoru. Co myślisz o takiej interpretacji?