Opublikowano:

Jak bez wysiłku schudnąć w nocy?

Dzwonek do drzwi. Jeden, drugi, trzeci…Przecież jeszcze jest noc! Do Holly Golightly dociera, że ktoś dobija się do drzwi. Podnosi na czoło nocną maskę, wsuwa długą, białą koszulę i bezwiednie uchyla drzwi, za którymi czeka mężczyzna. Kultowa scena w historii kina. Młoda kobieta, która w przeciągu 5 minut wstaje z łóżka, głaszcze kota, prowadzi konwersację i nagle jest w pełni gotowa do wyjścia z pytaniem spod ogromnego ronda kapelusza: „How do I look?”. Scena ta pochodzi z filmu „Śniadanie u Tiffany’ego” na podstawie powieści Trumana Capote’a.
Nastoletnia dziewczyna wyrusza z rodzinnej wioski do Nowego Jorku. Nie szuka pracy, nie potrzebuje jej, obraca się w towarzystwie bogatych mężczyzn, którzy obdarowują ją luksusowymi prezentami: brylantami od Tiffany’ego, strojami Givenchy. Audrey Hepburn, odtwórczyni głównej roli, stworzyła postać, której styl pragnie naśladować każda fashionistka kiedyś i dziś.


Do historii mody z filmu „Śniadanie u Tiffany’ego” przeszła m.in.: mała czarna, trencz, półgolf i haftowana opaska na oczy do spania. Po co Holly śpi w masce? Odpowiedź to: ciemność i to, co urodzie robi ta ciemność.
Nad miastami widoczna jest z daleka świetlna łuna w nocy, poza tym diody urządzeń w mieszkaniu, do których już się przyzwyczailiśmy, a które też skutecznie zaburzają sen.Maska, opaska sprawia, że jesteśmy pogrążenie w całkowitej ciemności, dzięki czemu wytwarza się w naszym organizmie melatonina, która zapewnia odpowiednią ilość endorfin we krwi, czyli świetny nastrój i lepszą przemianę materii. Z kolei jego niedobór powoduje stany depresyjne, zmęczenie, spowolnienie metabolizmu, tycie. Może to oznaczać 2 rzeczy: chudniemy w nocy i rano poprawia nam się nastrój.


Opaska na oczy przydaje się też podróżnikom. Przez zmiany stref czasowych pojawia się tzw. jet lag (Zespół nagłej zmiany strefy czasowej), zaburzenia procesów fizjologicznych, zmęczenie, problem z koncentracją. Aby w środku dnia, w dowolnym momencie zgasić światło najlepiej użyć maski na oczy.
Trzecia sytuacja na pograniczu snu, to życie partnerskie, małżeńskie, te głośne hasła o przyciąganiu się podobieństw. Jedno z najgorszych dopasowań czyli nocny marek w postaci żeńskiej i ranny ptaszek w wersji męskiej. On wstaje rano, może nawet jest inżynierem, ona lubi poczytać przed snem. Są na tyle młodą parą, że śpią w jednym pomieszczeniu, w jednej sypialni. Jak ma się wyspać człowiek przy zapalonej lampce prosto w oczy? Może założyć nocna maskę, żeby nie doprowadzić do antycznego dramatu i rano stanąć heroicznie twarzą w twarz z nowym dniem.

Być może Holly Golightly przyzwyczajona do totalnej ciemności poza miastem do pełnego relaksu w mieście potrzebowała opaski? A może wiedziała, że jest to świetny sposób, żeby utrzymać formę?

Opublikowano:

Jakie uczucie zatruwa sukienki?

Słyszeliście o pięknej, młodej dziewczynie, która kupiła sobie sukienkę, by założyć ją na potańcówkę w lokalnej remizie? Dziewczyna na początku tańczyła na parkiecie jak królowa balu, wszyscy młodzieńcy wycierali spocone dłonie w spodnie i zastanawiali się jak poprosić ją do tańca. Kobiety zazdrośnie patrzyły, jak jej sukienka faluje powyżej kolan. Nagle dziewczyna zaczęła się słaniać i osuwać na ziemię. Wyniesiono ją na zewnątrz, aby zaczerpnęła powietrza. Młode dziewczyny przecież często mdleją. Jej skóra pokryła się pęcherzami i zmarła w przeciągu kilkunastu minut. Po sekcji zwłok okazało się, że przyczyną śmierci była sukienka. Z niewiadomych przyczyn sukienka użyta została wcześniej jako trumienne odzienie innej młodej dziewczyny, a po pogrzebie zdjęte z niej i po raz kolejny sprzedane. Formaldehydy, którymi nasączone były zwłoki przed pogrzebem wsiąkły w sukienkę i spowodowały zgon kolejnej dziewczyny. Znacie tę amerykańską legendę z lat ’50? Wspomina ją Jan Harold Brunvand. Legenda miała odnosić się do jednego z dobrze znanych, dużych amerykańskich marketów, gdzie rzekomo sukienka była w obiegu.

Motyw zatrutego ubrania krąży w wyobraźni ludzi od bardzo dawna. Z greckiej mitologii zachowały się dwie sztuki tej zatrutej konfekcji.

Pierwsza z tych niechcianych must have starożytności to suknia ślubna, którą Kreuza (córka króla Kreona) dostała od Medei. Jazon, zakochał się w Kreuzie, chociaż wcześniej przysięgał miłość Medei, a nawet spłodził jej dwóch synów. Kobieta owładnięta zazdrością wysłała zatrutą sukienkę przyszłej żonie swojego byłego męża, udając próbę pojednania. Okazało się jednak, że sukienka ślubna wżarła się w ciało królewny i spaliła ją żywcem. Medea na zakończenie swojego popisu zazdrości i nienawiści do ojca swoich dzieci, zabiła synów na oczach męża i uciekła z ciałami, uniemożliwiając pogrzeb.

Jazon i Medea – John William Waterhouse

Kreuza dostała zatrutą sukienkę z pełną premedytacją. Całkiem inaczej było z koszulą Dejaniry, czyli greckim chitonem, który Dejanira podarowała swojemu ukochanemu mężowi Herkulesowi.
Dejanira porwana została przez centaura Nessosa. Herkules wymierzył zatrutą strzałę w porywacza, dzięki czemu uwolnił swoją żonę. Nessos w tej krótkiej chwili między swoją śmiercią, a powrotem Dejaniry do męża, wmanewrował ją w swoją zemstę, zapewniając, że jego krew gwarantuje wierność małżeńską. Dejanira obserwując młode kobiety kręcące się wokół jej sławnego męża, postanowiła przetestować krew Nessosa i niczym bohaterka jednej z reklam magicznych proszków do prania, wyprała koszulę Herkulesa w krwi wymieszanej z trucizną od umierającego centaura. Tak na wszelki wypadek. Skutek był taki, że trucizna, zaczęła palić jego ciało ukochanego żywcem. Herkules cierpiał takie katusze, że błagał aby spalono go na stosie.

Dejanira

W jednym i drugim przypadku ubrania podarowane są z zazdrości. Zazdrość jest trucizną, która w wyobraźni przodków spalała żywcem. Zazdrość właściwa była nie tylko kobietom. W rodzimej tradycji każdy zna piosenkę Tadeusza Nalepy Jak ładnie ci w tej sukni. Oni zaraz przyjdą tu. Tak jak w innych tradycjach pojawia się sukienka, pojawia się zazdrość i pojawia się zbrodnia, która jest jej konsekwencją.

Opublikowano:

Czerwony Kapturek – historia baśni i interpretacja

Czerwony kapturek jest historią opowiadaną od ponad 1000 lat. Najstarsze wersje pochodzą z Azji. Baśń zmieniała się na przestrzeni lat, epok. Wersja, którą każdy kojarzy, ta z myśliwym ratującym babcię i dziewczynkę, została spisana przez Braci Grimm w XIX wieku. W wersji wcześniejszej – XVII-wiecznej pióra Charlesa Perraulta, nie ma dobrego zakończenia, a i akcja, która rozgrywa się w domu babci, jest dużo bardziej brutalna. Wilk nie połyka babci w całości, tylko zabija, kroi na kawałki, układa na półmisku, a krew wlewa do butelki, czym później częstuje wnuczkę. Dziewczynka zjada wszystko ze smakiem w błogiej nieświadomości, po czym zwierz w skórze babci mówi: rozbierz się i połóż do łóżka, a fartuszek spal bo już ci nie będzie potrzebny. Wilk dziewczynkę pożera. Nikt nie przychodzi na ratunek. Wersję wcześniejszą baśni rekonstruuje Paweł Tkaczyk w Narratologii wprowadzając czytelników w świat najmroczniejszych kryminałów z wnętrznościami babci oplecionymi wokół klamki.

Myśliwy ratuje Czerwonego Kapturka

Czerwony Kapturek miał uczyć dzieci, aby nie rozmawiały z nieznajomymi. W późniejszych interpretacjach m.in. Bettelheima baśń jest zseksualizowana i ma symbolicznie nawiązywać do inicjacji seksualnej.

Wizja dziewczynki, która siedzi w brzuchu wilka zawsze mocno działała na wyobraźnię. Pomysł nie oderwany od tradycji, bo wcześniej Jonasz w brzuchu wieloryba, później Pinokio, radzą sobie całkiem nieźle. W brzuchu odkrywają to, co dla nich najważniejsze, czy to od czego nie mogą uciec, z czym muszą się zmierzyć.
Brzuch jest jednocześnie bezpiecznym miejscem, gdzie embrion przeistacza się w człowieka. To czas maksymalnego spokoju i beztroski. Człowiek czy zwierzę zawsze odruchowo zakrywają brzuch przed atakiem. Co może stać się z dziewczynką, która trafiła do brzucha nieprzyjaznego wilka? Kim stał się Czerwony Kapturek po czasie przebywania w jelitach zwierzęcia? Wyobrażam sobie gutsy girl – odważną dziewczynę, która ma jaja (to have the guts-dosłownie: jelita). Kobietę naszych czasów, która podejmuje się wyzwań zarezerwowanych do niedawna tylko dla mężczyzn, prowadzi z sukcesem biznesy, przewodzi innym, a jednocześnie ma empatię i wrażliwość. Nie udaje mężczyzny, jest mocną kobietą.

W najnowszej kolekcji SAMODOBRO fairytailor pojawia się dwustronna bluza, która z jednej strony ma Czerwonego Kapturka z dużą kieszenią na brzuchu zamiast koszyczka, a z drugiej strony ma Wilka z uszami na kapturze. Sukienka w pepitkę, nawiązuje do strojów noszonych przez nasze babcie, ale jest z materiału naturalnego i wygodnego. Czerwona sukienka z drapowaniem na brzuchu odnosi się do baśniowego pierwowzoru. Co myślisz o takiej interpretacji?

Opublikowano:

Dom w 44 kieszeniach

Jakiś czas temu podczas SLOW Weekend prowadziliśmy warsztaty z doszywania kieszonek na zniszczone ubrania. Poza częścią techniczną i praktyczną tego rozwiązania zainteresował mnie sam pomysł kieszeni jako takiej. Okazuje się, że to dość nowoczesny wynalazek, który obecnie osiągnął nawet status domu i to nie dla bohaterów Kingsajz.

U Bouchera czytamy, że w średniowieczu ubrania nie miały kieszeni, a to co wartościowe ukrywano za pazuchą, w czubie kaptura, a później w braguette przy spodniach. Potem przyszła kolej na sakiewki, torby, woreczki. Sakiewki chowano w rękawie lub w specjalnym rozcięciu pod pachą. Kieszenie przy męskich kamizelkach, kurtkach zaczęto dodawać dopiero w XVII wieku. W wersji kobiecej kieszenie pojawiły się w XVIII wieku jako woreczki zamocowane w pasie, dostępne przez rozcięcia po obu stronach sukni. Później pojawiła się, z przodu, kieszonka na zegarek, z której wywodzi się przednia kieszeń przy współczesnych dżinsach.


Obecnie kieszenie wykorzystywane są już albo praktycznie głównie po bokach, ozdobnie lub jako środek wyrazu w formie przerysowanych ogromnych elementów przy płaszczach czy kurtkach (np w projektach marki Marni).

Cóż więcej można zrobić ze zwykłą kieszenią? Japoński artysta Kosuke Tsumara w latach ’90 stworzył kurtkę składającą się z 44 kieszeni, którą nazwa Final Home (Ostateczny Dom). Kurtka powstała z myślą o uchodźcach, ofiarach wojennych, ludziach w trudnej życiowo sytuacji, ponieważ kurtka mogła stać czyimś schronieniem, tymczasowym domem. Można ją dostosować do potrzeb, zapakować niezbędne do przeżycia rzeczy podczas ucieczki z domu: lekarstwa, jedzenie, mapy, latarki. Kiedy konieczne jest spanie pod gołym niebem, kieszenie można napchać zmiętymi kawałkami gazet, co ma pełnić funkcję izolacji od zimna i wilgoci. Kosuke Tsumara postanowił przetestować swój projekt, sprawdzić, czy działa zgodnie z zamierzeniami, więc sam spędził kilka nocy w parku zasunięty pod samą szyję. Podobno kurtka spełniła swoje zadanie.
Kurtka nie jest przedmiotem jednorazowym, sama również migruje od właściciela do właściciela. Kiedy nie jest już potrzebna jednej osobie, kryzys mija, można ją odnieść do sklepu, stamtąd trafi do organizacji niosących pomoc ofiarom kataklizmów.


Taka kurtka z dużą ilością kieszeni przydałaby się zarówno Henrykowi Grynbergowi, który pisze o swoich emigracyjnych losach, problemach z transportem walizek w książce „Uchodźcy” jak i pokoleniu polskich wygnańców, między innymi Marku Hłasce, Krzysztofie Komedzie, Romanie Polańskim, Sławomirze Mrożku, Agnieszce Osieckiej. Wszyscy oni doświadczyli kataklizmu wojny, a później komunizmu, który nawet bardziej podstępnie zmuszał ich do wewnętrznej emigracji. Książkę Grynberga podsumuję słowami piosenki Osieckiej „Wyszłam i nie wróciłam”, która jednocześnie zawiera spis rzeczy, które zabiera ze sobą człowiek uciekający w bliżej nieokreślone miejsce. Poza kilkoma groszami, nie są to rzeczy, które łatwo zmieścić w kieszeniach.

Dnia czternastego sierpnia 1973 roku wyszłam z domu
i dotąd nie wróciłam.
Ubrana byłam w spódnicę w kratę i białą bluzkę.
Na nogach miałam niebieskie pantofle.
Byłam z gołą głową.
Ktokolwiek wiedziałby o losie zaginionej,
proszony jest o powiadomienie najbliższego komisariatu MO.
Niewykluczone, że idąc nuciłam następującą piosenkę:
Wszystko, co mam,
dwa pokoje z ogródkiem,
długie noce, dni krótkie,
wszystko, co mam,
opierunek i wikt,
stertę nut, kilka płyt,
alkoholu kropelkę,
nitkę, guzik, pętelkę,
wszystko, co mam,
nawet kota i psa,
i piosenkę, co łka,
wszystko, co mam,
tanie i drogie,
wodę i ogień,
wszystko to, wszystko, co mam,
trochę grosza w kieszeni,
trochę w duszy jesieni,
o czym marzę i śnię,
o czym nie wiem i wiem,
studia wyższe, a jakże,
i talencik, a także
komplet zalet i wad,
…dzieścia i parę lat,
miejsce na ziemi i dziurę w niebie,
wszystko zamienię na ciebie.
A ty… ty nawet o tym nie wiesz…

Opublikowano:

Od siatki do paryżanki

„Widzi owoce i warzywa w przezroczystych torbach innych ludzi jak wnętrzności lata” Herta Müller 

To chyba najbardziej poetycki tekst o siatce na zakupy, jaki kiedykolwiek czytałam. Pleciona torebka, która była najzwyklejszym akcesorium na zakupy w czasach PRL wraca dziś w wielkiej chwale, prosto z „emigracji”, bo już nie jest zwykłą siatką, a „paryżanką”. Pod taką nazwą znajdziemy ją w wyszukiwarkach internetowych. Siatka stała się hitem wśród blogerek i influencerek. Zobaczymy ją na zdjęciach ze świeżymi owocami, bagietką i szkicami prosto z notatnika Matisse’a lub z ekskluzywnymi perfumami. Taką siata zrobiła karierę.


SZARA EMINENCJA MODY
Siatka swoją sławę rozpoczęła w starożytnym Egipcie, ale nie w wersji torebki. Zachowała się pleciona suknia, którą kapłanki zakładały podczas erotycznego tańca. Została odnaleziona w 1923 roku, a teraz znajduje się w londyńskiej kolekcji imienia Flindersa Petrie. Ta suknia jest jedną z kilkunastu zachowanych do naszych czasów.

FANTAZJA FARAONA
To, że suknie miały charakter erotyczny podkreśla opowieść o faraonie Snofru (ojcu Cheopsa) spisana na papirusie datowanym na 1800 rok p.n.e. Faraon, który zasłynął z budowania potężnej floty, w chwili znużenie wydał rozkaz, aby przyprowadzono mu dwadzieścia pięknych dziewcząt o jędrnych piersiach i by zamiast sukien odziać je w sieci rybackie. To wydarzenie miało rozpocząć modę na plecione suknie noszone nie bezpośrednio na nagim ciele, ale jako wierzchnie okrycie na lnianych tunikach, sukienkach. Wyobrażenie tego stroju mamy również dzięki figurkom przedstawiającym dziewczyny w siatkowych sukienkach m.in. figurka datowana na około 1981-1975 rok p.n.e. z grobowca Meketre w Tebach, którą teraz zobaczyć można w Metropolitan Museum w Nowym Jorku.

SIATKA- WIECZNY TUŁACZ
Z Egiptu siatka wywędrowała na wschód i zachód. Ma na koncie wiele podróży w czasie i ciągle wraca w mniej lub bardziej wyrafinowanych projektach. Dziś erotyczny charakter siatki objawia się w pończochach noszonych najpierw przez fetyszystów, a potem przez punków. Rola siatki zmienia się diametralnie, gdy przysłania oczy żałobnicom rozwijając się drobną siateczką z kapeluszy czy toczków. To znowu ratuje życie podróżnikom przemierzającym bezkresne zamarznięte powierzchnie, ukrywając się w podszewkach ich ubrań i izolując od zimna i niesprzyjającej atmosfery.

Złota Rybka, którą ratuje Rybak w znanej bajce zostawia mu siatkę, z której dobry wybawca wyplata marzenia, fantazje i prozę życia w postaci siatki na cytryny.

_____________________________

Chcesz więcej artykułów o modzie i literaturze? Zapisz się do newslettera ?

Opublikowano:

Trójkąt miłosny słynnego niebieskiego prochowca Cohena

W skeczu telewizyjnym Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny „Maszyna czasu – fatalne przejęzyczenie”, Krzysztof Kowalewski opowiada koledze jak siedząc rano przy śniadaniu chciał powiedzieć do żony: „Podaj mi sól”, ale że był bardzo zamyślony, to wyszło mu: „Ty stara ku**o zmarnowałaś 20 lat mojego życia”. Często w opowieściach, wierszach, filmach pojawiają się zwykłe przedmioty codziennego użytku jako pretekst do mówienia o zupełnie innych sprawach, emocjach.

MIŁOSNY TRÓJKĄT

W piosence Leonarda Cohena Famous Blue Raincoat tytułowy płaszcz jest pretekstem do opowieści o miłosnym trójkącie. Utwór ma formę listu do tego trzeciego, najprawdopodobniej mężczyzny, który w przeszłości miał romans z żoną nadawcy – Jane. Z jednej strony charakter piosenki – listu jest bardzo osobisty, z drugiej strony Cohen pytany w wywiadach o faktograficzną część piosenki ucina plotkarskie spekulacje, jak chociażby w rozmowie dla radia BBC z 1994 roku:

Mam taki problem z tą piosenką, że zapomniałem czym był ten rzeczywisty trójkąt. Czy był moim własnym, oczywiście, zawsze czułem, że był tam jakiś niewidoczny mężczyzna uwodzący kobietę, z którą byłem. Teraz nie pamiętam, czy był rzeczywisty czy wyimaginowany. Zawsze miałem wrażenie, że zarówno ja byłem tą postacią w stosunku do innej pary, albo że była taka postać w relacji do mojego małżeństwa. Nie pamiętam do końca, ale przeczuwam, że zawsze była ta trzecia strona. Czasem ja, czasem inny mężczyzna, czasem inna kobieta. 

SŁYNNY NIEBIESKI PROCHOWIEC

Natknęłam się też na interpretację, że to Leonard Cohen rozmawia z samym sobą z przeszłości.  Takim odniesieniem jest tytułowy niebieski prochowiec:

Your famous blue raincoat was torn at the shoulder/Podniszczyłeś swój słynny niebieski prochowiec.*

W zapiskach do albumu The best of Leonard Cohen znajdujemy informację, że niebieski słynny płaszcz należał do Cohena.

Miałem porządny płaszcz Burberry w 1959 w Londynie. Elisabeth uważała, że wyglądam w nim jak pająk. Pewnie dlatego nie pojechała ze mną do Grecji. Wisiał jeszcze bardziej heroicznie, kiedy wyciągnąłem z niego podszewkę, a chwałę odzyskał kiedy naprawiłem postrzępione rękawy kawałkiem skóry. Wszystko było jasne. Wiedziałem jak się wtedy ubierać. Został skradziony z poddasza Marianne w Nowym Yorku na początku lat ’70.

Płaszcz Burberry. Z jednej strony taka adnotacja odnośnie światowego hitu mogłaby ucieszyć PR marki, z drugiej strony wypowiedź jest dość ironiczna, płaszcz na bardzie wisi, ma zniszczone rękawy, a na koniec zostaje skradziony.

BURBERRY

Na portalu Highsnobiety możemy znaleźć artykuł o ostatnich latach Burberry. Burberry jest wyznacznikiem brytyjskiego luksusu. Marka założona przez Tomasza Burberry w 1856 roku, na początku lat 2000 przechodziła kryzys. Produkowano masowo czapki z daszkiem z charakterystyczną kratą (nova check). Czapki miały dość przystępną cenę £50 jak na cennik tej ekskluzywnej marki, co pozwoliło wielu osobom wejść w jej posiadanie i dołączyć do kreowania wizerunku Burberry. Czapeczki przypadły do gustu angielskim dresiarzom z biedniejszej klasy robotniczej, co naraziło wizerunek marki na szkodę w czasie hermetycznego luksusu i obniżyło notowania na giełdzie.

20 lat później w 2018 po rewolucji w świecie mody, wymieszaniu marek streetwearowych z luksusowymi, sytuacja się wywróciła do góry nogami. Burberry zaprosiło do kooperacji Goshę Rubchinskiy, aby stworzył kolekcję na wiosnę 2018. Gosha inspirujący się modą postsowieckich dresiarzy zrobił coś niewyobrażalnego wcześniej. W kolekcji pokawił się dresowe bluzy z kapturem, puchowe, kolorowe kamizelki, czy futro w kolorze tęczy z podszewką z kratą charakterystyczną dla Burberry. Łyżką dziegciu, który zniechęcił dresiarzy do lgnięcia w stronę marki było przełamanie sławnej kraty tęczą ruchu na rzecz gejów i lesbijek LGBT.

 

Miłosny trójkąt z piosenki Cohena w stosunku do całej komunikacji Burberry, fotografii, na których widzimy sławne lesbijki i gejów np Carę Delevingne, to w tym przypadku brzmi jak bardzo grzeczne, łapanie towarzyszki za biodro podczas dansingu w Ciechocinku.

Słynny niebieski prochowiec jako symbol marki zawłaszczonej przez dresiarzy w latach dwutysięcznych wraca w nowej odsłonie, czerpiący z klas robotniczych, romansujący z LGBT, a z tyłu głowy i na metce z ceną, ciągle elitarny.

*Tłumaczenie piosenki Macieja Zembatego

________________________________

Chcesz więcej artykułów o modzie i literaturze? Zapisz się do newslettera ?

Opublikowano:

Płaszcz Pascala

Co geniusz matematyczny, fizyczny i literacki z XVII wieku ukrywał w podszewce swojego płaszcza aż do śmierci?
*
Błażej Pascal był typowym złotym dzieckiem. Jako nastolatek opracował teorię odnośnie stożków, która zadziwiła uczonych nie dowierzających, że dziecko stworzyło tak zaawansowane wyliczenia. Pascal sprawił, że możemy teraz korzystać z mostów zwodzonych. Tzw. prawo Pascala pozwoliło na wynalezienie: prasy hydraulicznej, strzykawki, młota pneumatycznego i. in. Teoria prawdopodobieństwa, której był prekursorem, wykorzystywana początkowo w grach hazardowych, pomogła w rozwoju ekonomii i socjologii. Stworzył pierwszy mechaniczny kalkulator, podwaliny pod rachunek różniczkowy i całkowy. W ramach uznania dokonań naukowych, nazwę Pascal nadano jednostce ciśnienia układu SI [Pa].
*
W połowie XVII wieku, po wojnach religijnych, Francja podzielona była mentalnie na dwa obozy. Z jednej strony rozluźnienie moralne i rozwój kazuistyki, nauki o stosowaniu zasad moralnych do praktycznych sytuacji życiowych (np. kobieta nisko urodzona oddająca się rozpuście była prostytutką skazana na wieczne potępienie, natomiast szlachcianka robiąca to samo nie miała grzechu ciężkiego), z drugiej – życie w skrajnej ascezie i odrodzenie zakonów.
Gdy ojciec Pascala, jedyny opiekun (matka umarła gdy miał 3 lata), złamał nogę, opiekowało się nim 2 normandzkich szlachciców biegłych w nastawianiu kości. Obaj wyznawali jansenizm (nurt ascetyczny) i zapoznali młodego Pascala m.in. z pismami Janseniusza. Młody chłopak zainteresował się religią, a jego matematyczny umysł urzekła niezwykła logika tych pism. Uwierzył, po czym nawrócił ojca i siostry, ale dalej prowadził życie naukowca: przeprowadzał eksperymenty, spotykał się z innymi wielkimi naukowymi umysłami tamtych czasów.

23 listopada 1654 roku, w nocy, w wieku 31 lat Pascal doznał mistycznego oświecenia. Miał wizję, spotkanie z Bogiem. Od tego momentu postanowił porzucić życie naukowe i wstąpić do zakonu. Swoje doświadczenie opisał na małej kartce. Kartka ta przez przypadek została znaleziona przez służących dopiero po jego śmierci, była zaszyta w podszewce płaszcza.

Teskt, nazwany Memorial, analizowano wielokrotnie z punktu widzenia religijnego, historycznego, psychologicznego i psychiatrycznego. W skrócie tekst mówi o radosnym spotkaniu z Bogiem i obietnicy pozostania przy nim na zawsze. Henri Gouhier w swoim eseju Le Memorial est-il un texte mystique? zaprzecza jakoby tekst był mistyczny, ponieważ podczas prawdziwego przeżycia mistycznego rozum człowieka jest wyłączony, myśli o sobie są wyłączone, a Boga kocha się dla niego samego, bezinteresownie. Według Gouhiera w tekście pobrzmiewa obawa o własne zbawienie. W całym teście widać, że jego pamięć, rozum i wyobraźnia nie zostały wyłączone. To przeżycie, nazywane przez historyków nocą ognia, zokończyło się rezygnacją ze świata, wycofaniem Pacala z życia społecznego i skupieniem się na Bogu oraz rozpoczęcie przygody literackiej.

Prowincjałki, czyli listy Pascala, napisane były w obronie religii ascetycznej, a atakujące pseudomoralne rozważania i relatywizowanie różnych występków. Próbował odciągnąć ludzi od wszelkich rozrywek, uciekania w życie, które sprawia, że nie uświadamiają sobie przerażającej pustki, którą jego zdaniem może zapełnić jedynie chrześcijaństwo.
Dzieło Prowincjałki uznawane jest za początek nowoczesnej prozy francuskiej. Pascal używa tam jednocześnie ironii i patosu. Tłumaczy trudne kwestie ciętym, ale nie prostackim, językiem, zrozumiałym nawet dla ludzi prostych. Tekst jest humorystyczny i w lekki sposób porusza kwestie uniwersalne, poszukiwanie systemu wartości przez człowieka.

Rene Magritte zainspirowany tą historią namalował obraz Płaszcz Pascala. Widać na nim podziurawiony płaszcz rozwieszony w powietrzu, unoszący się nad miastem, przez który oglądać można rozgwieżdżone niebo. Płaszcz odegrał rolę symbolu i powiernika. Ten z obrazu Magritte’a typowo XX-wieczy z pewnością nie jest płaszczem, jaki noszono w XVII wieku. Dzięki temu, że nie jest historyczną rekonstrukcją mody, staje się opowieścią uniwersalną.

________________________

Chcesz więcej artykułów o modzie i literaturze? Zapisz się do newslettera ?

Opublikowano:

Kurteczka Calineczki

Ilustracja Vilhelma Pedersena

Najbardziej aktualną bajką na nasze czasy jest „Calineczka” Andersena. Historia samotnej kobiety, która marzy o dziecku. Aby zrealizować swoje pragnienie udaje się do Czarownicy. Ta daje jej ziarenko, z którego wyrasta kwiat z maleńką dziewczynką wewnątrz. Dziewczynka jest słodka, pływa w skorupce orzecha i wiosłuje dwoma końskimi włosami, ale jednocześnie jest tylko przedmiotem czyichś radości. Najpierw jest to matka, potem Ropucha, Ropuch, Kret. Ciągle ktoś pragnie ją posiadać. Nie jest jednostką stanowiącą o sobie, jest tylko maleńką Calineczką. Dopiero na końcu bajki zyskuje prawdziwe ludzkie imię – Maja.

BIOCOUTURE

Współczesność stawia przed nami wiele nowych problemów do rozwiązania: nadużywanie wody, zatruwanie środowiska, problemy etyczne związane z masowym wytwarzaniem jedzenia i odzieży. Nową drogą rozwiązującą kwestię zanieczyszczania środowiska oraz nadużywania  środków chemicznych czy barwników jest biocouture – trend w modzie ekskluzywnej. Autorką tej nazwy jest Suzanne Lee. Rozpoczęła ona współpracę z biologiem Davidem Hepworthem, który zaproponował, by zamiast uprawiać bawełnę w celu pozyskiwania włókna hodować mikroby zdolne do syntezy celulozy. Lee z użyciem drożdży, cukru i zielonej herbaty wyhodowała kawałki tkaniny. Szyła z nich prototypy ubrań. Niestety nie opracowano jeszcze sposobu na utrwalenie takiej biotkaniny, dlatego nie weszła do szerszej produkcji.

MODA, SZTUKA I BIOLOGIA

Innym ciekawym, choć kontrowersyjnym przypadkiem jest eksperyment łączący modę, sztukę i biotechnologię. Chodzi o hodowanie mini kurteczki wielkości stroju wspomnianej na początku tekstu Calineczki – kawałka skóry o ustalonym uprzednio kształcie. Eksperyment ten podjęła w 2004 roku SymbioticA przy Centrum Doskonalenia w Sztukach Biologicznych w Perth w Australii. Badacze pod przewodnictwem Ionat Zurr i Orona Cattsa wyhodowali z komórki zwierzęcej skórzaną tkankę w formie niewielkiego płaszczyka pod nazwą „Victimless Leather” (skóra uzyskana bez konieczności zabijania zwierząt). W przedsięwzięciu tym wykorzystano wymyślony przez Alexis Carell i Charlesa Lindbergha system naczyń i pomp perfuzyjnych, których wygląd nasuwa na myśl kuliste kształty z obrazu „Ogród rozkoszy ziemskich” Hieronima Boscha. Eksperyment wzbudził kontrowersje co do tego, czy odłączenie rosnącej tkanki od systemu podtrzymującego życie i umożliwiającego wzrost jest procesem biologicznie neutralnym czy mamy tu do czynienia z uśmiercaniem żywego i czującego organizmu.

A co gdyby pojawiła się możliwość ubierania się w żywy organizm?

_________________________________________

Chcesz więcej artykułów o modzie i literaturze? Zapisz się do newslettera ?

Opublikowano:

XIX-wieczni literaci i wełniane majtki

Bawełna organiczna, wełna, jedwab, a może bambus? Co jest najzdrowsze dla człowieka? Dlaczego wełniane matki opinające nasze ciało są zdrowsze niż jakiekolwiek inne? Jak Oscar Wilde i Bernard Shaw przyczynili się do popularyzacji wełny w XIXw.?

Historia majtek sięga raptem połowy XIX wieku, wcześniej pod ubraniem nie noszono nic. Wszystkie królowe, baronowe, hrabiny w ogromnych perukach i w wielowarstwowych sukniach, zakonnice i sprzedawczynie truskawek nie nosiły majtek. Ba! Majtki kojarzyły się z ladacznicami, ponieważ tę część garderoby nosiły jedynie pracownice domów publicznych.

Majtkom i bieliźnie uratowała reputację nauka i nowe podejście do zdrowia i higieny. W XIX wieku zaczęto kojarzyć choroby z bakteriami, a człowiek który to udowodnił Louis Pasteur za swoje odkrycie otrzymał Nobla w 1905 roku, czyli stosunkowo niedawno. Rozpoczęto promowanie higienicznego stylu życia, mycie brudnych rąk przed… operacjami i przed jedzeniem, osłanianie miejsc intymnych przed bezpośrednim kontaktem z ziemią, brudnymi powierzchniami itd. Ubierano do tego celu barchany, flanele, baje i wełny. Sławę tym ostatnim, majtkom z wełny, przyniósł profesor zoologi i fizjologii Gustav Jaeger.

Gustav Jaeger

Wszystko zaczęło się od jego książki o odzieży sprzyjającej ochronie zdrowia Apparel For Health Protection (wydana w języku niemieckim). Twierdził, że ubieranie się w tkaniny z włosia zwierzęcego bezpośrednio na skórę jest zdrowsze od ubierania bawełny czy czegokolwiek innego m.in. dlatego, że dzięki wełnie jest nam ciepło zimą i chłodno latem, naturalnie „oddychają”. Wełniane majtki były szczytem higienicznego stylu życia w przeciwieństwie do ubrań z przędzy bawełnianej czy jedwabiu.

Książka trafiła w ręce wiktoriańskiego księgowego Lewisa Tomalina, który zachwycił się teorią dr Jaegera na tyle, że postanowił książkę przetłumaczyć i wydać własnym sumptem w 1880 roku. Książka została przyjęta w Londynie niezwykle entuzjastycznie, dodatkowo w 1884 roku odbyła się Międzynarodowa Wystawa Zdrowia (International Health Exhibition) w związku z czym Tomalin otworzył sklep z odzieżą inspirowaną teoriami Jaegera. Teorie niemieckiego profesora stały się przedmiotem kultu i jednocześnie stały się modne.

Świat artystycznej bohemy zaczął nosić wełniane majtki. Oscar Wilde, autor Doriana Graya, włączył się w modową rewolucję, która miała miejsce w tamtym czasie, chwalił Jaegera w listach do przyjaciół oraz pisał artykuły w Pall Mall Gazette, czy Morning Post. O teorii Jaegera i zdrowej wełnie poczytać można też w jego książce On Dress.

Za to Bernard Shaw wzbudził sensację przechadzając się po ulicach Londynu w brązowym wełnianym garniturze na wzór Jaegera, co zostało w prasie podsumowane, że wygląda jak gnom.

George Bernard Shaw w wełnianym garniturze

Bernard Shaw trafił na teorie Jaegera dzięki swojemu przyjacielowi Andreasowi Scheu, który był pierwszym handlowcem firmy produkującej odzież wełnianą. Scheu podarował Shawowi książkę Jaegera, ponieważ ten włączył się w ruch reformy mody w tamtym czasie i szukał dodatkowej inspiracji, wiedzy. Po przeczytaniu książki, napisał do Scheu list, w którym ironicznie przeklina Jaegera i jego książkę, jako diaboliczną, posiadającą moc zniszczenia Szkocji. Pisze o tym, że zanim ją przeczytał żył spokojnie i nieświadomie, a teraz skórzane sznurówki przyprawiają go o reumatyzm, podszewka w kapeluszu powoduje zapalenie opon mózgowych,  chusteczka chroniczny katar. List kończy rozdzierający serce opis jak to zamiast smacznie spać w bawełnianej pościeli, zwija się nago na kocu i wszystko go swędzi, a bawełniana koszula nocna już czeka z przeznaczeniem na całun.

Bernard Shaw z wełnianego koca i  spod bawełnianego całunu po bezsennej nocy wstał i stał się pierwszym ambasadorem teorii Jaegera. Całą bawełnę i jedwabie zamienił na wełnę, wzbudzając w mieście niemałą sensację.

Wełna do dziś ma swoich zwolenników, można kupić bieliznę, która nie wygląda jak zrobiona na drutach.