Opublikowano

Zalety rodzinnego czytania

Spróbujcie przypomnieć sobie najfajniejsze chwile z dzieciństwa spędzone z rodzicami lub innymi bliskimi osobami. Gdzie wtedy byliście? Co robiliście? Czy opiekun był obok Was czy widzieliście go z daleka np. przekopującego domowy ogródek? Ja jako najwspanialsze wspominam najprostsze wspólne chwile. Rodzinne oglądanie filmu z jednej wersalki, na której ledwo się mieściliśmy. Słuchanie bajki opowiadanej przez babcię, gdy tuliła mnie do snu. Pląsy z trzymaną mocno za ręce drugą babcią w tanecznym uniesieniu. Większość rodziców dba o to, by ich dzieci miały mnóstwo fajnych zabawek. By ciekawie spędzały ferie i wakacje. By rozwijały się w wielu interesujących kierunkach. Również moi rodzice o to dbali. Ale ja i tak jako najfajniejsze wspominam chwile niewymagające żadnych drogich zabawek, dalekich podróży, czy specjalnych atrakcji. Najlepsze było zwykłe przytulanie, rozmowy, proste zabawy (typu berek czy łaskotanie) i oczywiście wspólne czytanie.

Wspólne czytanie książek na pewno pomaga budować bliską relację dorosłego z dzieckiem. W końcu jest to przecież czas spędzony razem, w którym poświęcamy uwagę dokładnie tej samej czynności. Czytanie, szczególnie takie, które jest codziennym rytuałem, może pomóc rodzicom zbliżyć się do dziecka. Uwzględnienie w codziennym grafiku (dla większości rodziców mocno przepełnionym) wspólnego czasu na czytanie jest dla dziecka prostym sygnałem, że rodzic zawsze znajdzie chwilkę, by poświęcić czas tylko jemu.

W związku z tym dziecko nie potrzebuje całego repertuaru niepożądanych zachowań by zwrócić na siebie uwagę rodzica i zaskarbić jego czas – wie, że np. każdego wieczora rodzic będzie miał pół godzinki tylko dla niego. Dla obu stron będzie to jednocześnie możliwość odpoczynku po całodziennym wysiłku, zrelaksowania się i wyciszenia przed snem.

Podczas wspólnego czytania mamy szansę dopytać o uczucia, przemyślenia, wnioski ze wspólnej lektury, a więc lepiej się poznajemy. Czytanie, szczególnie takie, które jest codziennym rytuałem, może pomóc rodzicom zbliżyć się do dziecka. Dzieje się tak dzięki temu, że rytuały zapewniają każdemu z nas poczucie bezpieczeństwa, a łatwiej jest się otworzyć wtedy, gdy czujemy się bezpiecznie. We wzajemnym poznaniu może również pomóc charakter wybranej lektury. Mogą to być książki o typowych dziecięcych przygodach. Pytając naszego małego czytelnika o jego sposób postrzegania opisanej sytuacji, badając jak on by się w niej zachował możemy wiele dowiedzieć się o jego charakterze, temperamencie, przeżywanych emocjach, tendencji do określonych zachowań czy postaw. Możemy w ten sposób poznać obszary potencjalnie niebezpieczne, nad którymi trzeba z dzieckiem popracować (np. omówić sposób zachowania się w trudnej sytuacji, przedstawić ryzyko związane z podejmowaniem rozmowy z nieznajomym, podjąć temat niechcianego rodzeństwa itp.). Pomocne będą tu książki o losach małego bohatera, z którym dziecko może się identyfikować, np. seria książek o Basi napisana przez Zofię Stanecką a ilustrowana przez Mariannę Oklejak (np. „Basia i nowy braciszek”) albo opowieści o Tupciu Chrupciu autorstwa Elizy Piotrowskiej (np. „Nie dam sobie dokuczać”). Wybór takiej książki będzie zależny od wieku dziecka.
Ale ciekawą wspólną lekturą mogą być równieć książki o emocjach. Ich treść może przynieść wiele dobrego zarówno dzieciom, jak i dorosłym, którzy nota bene byli wychowani w trochę innych czasach niż dzisiejsze i często do dzisiaj mają utrwalone przekonanie, że z uczuciami trzeba się kryć (ilu z Was słyszało „Nie płacz. Nic się przecież nie stało” ? ). Wspólne czytanie takich książek pomoże poradzić sobie z emocjami zebranymi w ciągu całego dnia, otworzyć na rozmowę o uczuciach, odkryć ich rolę w życiu i poznać sposoby radzenia sobie z nieprzyjemnymi emocjami. Wartą polecenia serią wydawniczą będą tu książki Wojciecha Kołyszko i Jovanki Tomaszewskiej (np. „Garść radości, szczypta złości. Mnóstwo zabawnych ćwiczeń z uczuciami”). Ciekawą pozycją książkową jest również „Wielka księga uczuć” autorstwa Grzegorza Kasdepke.

Rodzinne czytanie można również zogniskować wokół lektur, które będą ciekawe zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica czy innego dorosłego czytającego. Będą to książki w prosty sposób przekazujące wiedzę przyrodniczą, historyczną, geograficzną, medyczną itd. Po pierwsze zdejmą z rodzica ciężar osoby wszechwiedzącej (tak zwykle rodziców postrzegają małe dzieci, co wiąże się z zadawaniem setek pytań i oczekiwaniem natychmiastowej odpowiedzi). Po drugie pokażą dziecku książki jako źródło wiedzy, z którego warto korzystać na co dzień. Po trzecie pomogą mu odkryć obszary jego zainteresowań. Wreszcie po czwarte stworzą przestrzeń dla wspólnego uczenia się, które tak samo mocno zaangażuje małego i dużego czytelnika w odkrywanie tajemnic ludzkiego ciała, przyrody, czy historii. W tym miejscu warto polecić m.in. książkę Olgi Woźniak „Brud”, serię wydawniczą „Ciekawe dlaczego” oraz wszelkie książki z opisami eksperymentów, które od czytania poprowadzą nas do zabawy w naukowców.


Pisząc o walorach wspólnego czytania nie można zapomnieć o książkach, które powstały jakby z myślą o większym gronie czytelników, np. całej rodzinie, która jednocześnie może oglądać wielkoformatową książkę i poznawać ciekawostki z różnych dziedzin wiedzy okraszone pięknymi ilustracjami. Warte polecenia są na pewno liczne książki autorstwa Aleksandry i Daniela Mizielińskich (np. „Mapy”, „Pod ziemią, pod wodą”) oraz „Pszczoły” Wojciecha Grajkowskiego ilustrowane przez Piotra Sochę.

Ostatnim walorem wspólnego czytania, który chcę tutaj wymienić, jest po prostu rozrywka, chęć poprawienia humoru sobie i dzieciom np. w deszczowe dni albo podczas rodzinnego chorowania. Tak jak istnieją filmy służące rozśmieszaniu czyli komedie, tak są też książki pełniące tę samą funkcję, niektóre tylko dzięki zabawnej tematyce, inne również przez dodatki, np. w postaci gry planszowej. Znakomitym przykładem będzie tu napisana przez Natalię Usenko „Książkogra. Kopnięte królestwo” ilustrowana przez Ewę Poklewską – Koziełło. Przy okazji naprawdę dobrej zabawy książka ta mimochodem wprowadza dzieci w tajniki matematyki.

Oczywiście walorów wspólnego czytania dorosłych i dzieci jest dużo więcej i tylko określone ramy ilości tekstu w artykule nie pozwalają mnożyć ich w nieskończoność. Warto przy tym jedynie wspomnieć jeszcze, że tak naprawdę nie do końca liczy się to, co czytamy. Ważne, że po prostu czytamy razem, jesteśmy blisko, a przy tym czytaniu jeszcze rozmawiamy. Czasem dziecko jest do tego czytania niechętne, wtedy należy dać mu pewną swobodę w wyborze tekstów (w granicach zdrowego rozsądku), co ostatecznie zachęci je do tej czynności. A w jakiś sposób nakłonić je do czytania powinniśmy, gdyż, jak wszyscy wiemy, w etapie szkolnym będzie to niezbędny sposób uczenia się.